Roślina ta, zwana przez starożytnych Greków papyros, jest związana z Egiptem. Zarastała niegdyś górną deltę Nilu, szczególnie miejsca wilgotne, osiągała wysokość kilku metrów. Dziś trzcina papirusowa rośnie w małych ilościach w Palestynie i Syrii, a w Europie w Kalabrii na Sycylii. Większość informacji na temat papirusu zawdzięczamy Teofrastowi (IV/III w. p.n.e.), oraz Pliniuszowi Starszemu (I w. n.e.). Korzeni rośliny używano m.in. do wyrobu naczyń domowych, z łodyg sporządzano łodzie, żagle, maty, powrozy i odzież. Ciekawostką jest fakt, iż przez biedniejsze warstwy społeczne papirus był nawet spożywany, w stanie surowym lub gotowanym. Jednak najważniejsze dla współczesnych badaczy było stosowanie papirusu jako materiału piśmienniczego.

Najstarsze zachowane zabytki piśmiennictwa na papirusie pochodzą z trzeciego tysiąclecia p.n.e. a ściślej z ok. 2400 r. p.n.e., prawdopodobnie wtedy już był powszechnie używany jako nośnik tekstu (być może także jako potrawa). Do produkcji materiału piśmienniczego używano łodygi rośliny, która ma trójkątny przekrój, miąższ krajano na paski w miarę możliwości cienkie i jak najszersze. Następnie układano je gęsto obok siebie na desce zwilżonej wodą, starano się by brzegi pasków nachodziły na siebie. Na tę warstwę kładziono w poprzek drugą, po czym obcinano wystające końce. Całość sklepywano w wyniku czego powstawał spójny arkusz, który później suszono na słońcu. Gotowe arkusze sklejano ze sobą brzegami za pomocą kleju wykonanego z mąki, wody i octu, następnie wygładzano aż do połysku muszlą względnie kością słoniową. W ten sposób powstawał zwój, na który składało się ok. 20 arkuszy, które jeszcze powlekano klejem dla lepszej przejrzystości pisma. Wysokość zwoju sięgała najczęściej od 15 do 18 cm, jednak zachowały się egzemplarze znacznie wyższe.

Istniało kilka gatunków papirusu:

  • hieratyczny – do zapisywania tekstów religijnych, zw. augustowskim, o jasnym odcieniu,
  • kupiecki – do pakowania towaru, tym samym nie nadający się do pisania, koloru brunatnego.

O gatunku papirusu decydowały szerokość karty (hieratyczny miał 26 cm szerokości, kupiecki – 12 cm) oraz jakość surowca (lepsze gatunki sporządzano z warstw wewnętrznych łodygi, gorsze – z zewnętrznych). Im cieńsze arkusze posiadał zwój tym był cenniejszy, zwracano także uwagę na jaskrawość i gładkość powierzchni, która zapewnić miała dobrą czytelność pisma (jak widać już Starożytni dbali o odpowiedni wystrój książki). Technika wytwarzania papirusu utrwaliła się jeszcze w trzecim tysiącleciu p.n.e. i pozostała nie zmieniona do czasów późniejszych.

Egzemplarze najstarszych zwojów, pochodzących z trzeciego tysiąclecia p.n.e., zachowały do dziś miękkość i giętkość umożliwiającą ich zwijanie i rozwijanie. Papirusy te, zawdzięczają przetrwanie wyjątkowo korzystnym warunkom klimatycznym, jakie panowały w Egipcie oraz dzięki temu, iż były krótko używane. Zdezaktualizowane dokumenty i listy wędrowały na śmietnik (zbiórek makulatury wówczas jeszcze nie organizowano) lub używano ich jako materiał do owijania mumii w grobowcach. Teksty literackie często umieszczano ze zmarłym w sarkofagu, gdzie mogły doczekać czasów współczesnych.

Zarówno pisarze egipscy, jak i ci którym przyszło przelewać myśli na papirus zdecydowanie faworyzowali jedną stronę zwoju, tę której włókna biegły poziomo. Nazywano ją recto, stronę odwrotną zaś – verso. Strona recto znajdowała się wewnątrz zwoju, podczas gdy strona niezapisana na zewnątrz. Taki zwyczaj ukształtował się jednak w późniejszym okresie, początkowo bowiem traktowano obie strony jednakowo. Tekst ze zwoju odczytywano rozwijając jedną stronę, a zwijając drugą, treść ujęta była w formie stronic, które odsłaniano stopniowo podczas czytania.

Kupując dziś w Egipcie papirus jako pamiątkę, należy uważać na to by nie przepłacić, ponieważ są to głównie podróbki z bananowca, które bardziej symbolizują historyczne papirusy, aniżeli naprawdę nimi są. Niemniej, można dostać również te oryginalne, z certyfikatem „Instytut Papirus”, jednak pamiętać trzeba, iż ich ceny raczej nie spadają poniżej 20 USD, a i tak nie ma pewności, że nie będzie on wykonany z bananowca.

(źródło:  www.wsp.krakow.pl)